Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2019

Spotkanie po latach opisuje Lech Niegierysz

W dniu 18 maja 2019 roku w miejscowości Lipowy Most, gmina Supraśl odbyło się spotkanie absolwentów Liceum Ogólnokształcącego w Michałowie oraz profesorów tej szkoły. Uczestnikami byli maturzyści Liceum rocznik 1968- klasy XI A i XI B. Organizacja spotkania była utrudniona ponieważ po upływie pięćdziesięciu latach od ukończeniu szkoły problemów dostarczyło odnalezienie adresów niektórych abiturientów. W spotkaniu ostatecznie wzięło udział dziesięciu uczniów i dwóch profesorów. 

niedziela, 18 listopada 2018

Spotkanie z absolwentem LO w Michałowie.

W ostatni piątek odwiedził szkołę absolwent Liceum Ogólnokształcącego z roku 1968 - pan Lech Niegierysz. Podzielił się z nami wspomnieniami z czasów szkolnych. Z wielkim uznaniem mówił o swoich kolegach i koleżankach z klasy. Wspominał także wyjątkowych nauczycieli, którzy zapadli mu w pamięć. 


na zdjęciu od lewej: Dyrektor ZS w Michałowie Dorota Burak, Lech Niegierysz, Edyta Rosiak 

środa, 22 sierpnia 2018

Moja przepustka w świat - wspomina Lech Niegierysz, matura 1968


Urodziłem się  w 1950 roku w  miejscowości Kolonie Mieleszki, dawnej posiadłości hrabiego Lichaczowa. Do majątku ziemskiego należały pałac, fabryka sukna, tartak oraz stawy z przyległymi czworakami. Majątek ów, po zlicytowaniu w 1900 roku przejęli nowi napływowi właściciele po uprzednim spłaceniu długów poprzedniego właściciela. Ludność napływowa pochodziła z dawnego zaboru rosyjskiego. Również moi przodkowie przybyli na te tereny z  dzisiejszej Białorusi. Pradziadek kupił duży majątek, który później podzielił między swoich synów. Miałem czworo rodzeństwa w zbliżonym wieku. Żyło nam się w domu nie za bogato, ziemie były słabe, ale okres dzieciństwa wspominam z rozrzewnieniem. Wieś złożona z  kilkunastu gospodarstw przeżywała w tym okresie swój największy rozwój. W każdej chacie było co najmniej kilkoro dzieci. Razem tworzyliśmy gwarny, liczny i, przyznać muszę, dość psotny team. Sama miejscowość podobna była do innych w okresie komunizmu. Wzdłuż głównej drogi na budynkach gospodarczych pamiętam napisy wymalowane najtrwalszą jaką w życiu widziałem farbą.  Po jednej więc stronie pyszniło się ogromnymi literami hasło „NIECH  ŻYJE PREZYDENT BOLESŁAW BIERUT, WIELKI NAUCZYCIEL I PRZYJACIEL MŁODZIEŻY POLSKIEJ !”, zaś naprzeciwko „PRZODOWNICY NA ZLOT!”.

sobota, 30 września 2017

Wspomnienia o profesorze Wiesławie Marciniaku (1934-2017)



W dniu 31 sierpnia 2017 roku, w wieku 83 lat, zmarł w Gdańsku profesor Wiesław Marciniak - zasłużony nauczyciel fizyki, wychowawca kilkunastu pokoleń uczniów i wieloletni kierownik internatu Liceum Ogólnokształcącego w Michałowie.

wtorek, 15 sierpnia 2017

O historii LO w Michałowie w Polskim Radio Białystok

O historii i uroczystości 70-lecia LO w Michałowie w białoruskiej audycji Polskiego Radia Białystok opowiada Helena Głogowska w wywiadzie z Alicją Pietruczuk



sobota, 12 sierpnia 2017

Rewolucyjna miejscowość - wspomina Eulalia Stasiewicz

Po ukończeniu Liceum Pedagogicznego w Łomży w 1947 roku i po solidnej pracy pedagogicznej w Naruszczkach i Śniadowie zostałam skierowana na roczny Państwowy Kurs Pedagogiczno-Społeczny Ministerstwa Oświaty w Łodzi. Po ukończeniu go miałam obowiązek zgłosić się do Kuratorium Oświaty w Białymstoku. Naczelnik Wydziału Kadr miał kłopot z zatrudnieniem mnie i odesłał do kuratora. Tym kłopotem była wzmianka w opinii: „Absolwentka z przesądami”. Kurator spojrzał na świadectwo i stwierdził: „Koleżanka ma dużą wiedzę, skoro mimo tego ocena dobra”. Wyjaśniłam dlaczego to poważne obciążenie znalazło się w opinii. Kurator oznajmił: „Cenię koleżankę za szczerość i kieruję do Szkoły Podstawowej i Liceum w Michałowie – najbardziej rewolucyjnej miejscowości w województwie. Tam koleżanka ideologicznie dojrzeje. Życzę, żeby koleżanka została żoną dyrektora Stasiewicza”.

Na pierwszym planie Antoni Stasiewicz, nad nim, czwarta od lewej Eulalia Stasiewicz.

sobota, 5 sierpnia 2017

środa, 2 sierpnia 2017

Między Ossolineum a Biblioteką Jagiellońską

Teraz, kiedy system oświaty znowu ulega zmianie – tym razem poprzez likwidację gimnazjów, które wprowadzono 1 września 1999 roku – może warto wspomnieć, że należałam do uczniów urodzonych w 1951 roku, którzy zdawali maturę w roku 1969. Był to więc ostatni rocznik, który kończył siedmioklasową szkołę podstawową i kontynuował naukę w liceach w klasach VIII-XI lub technikach czy szkołach zawodowych. Zamykaliśmy zatem jedenastoklasowy etap w systemie szkolnictwa w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zostaliśmy przyjęci do liceum na rok szkolny 1965/1966. Po nas, czyli na rok 1966/67, do Liceum już nie przyjmowano, bo dotychczasowa siedmioklasowa szkoła podstawowa została przedłużona o klasę ósmą. Konsekwentnie po nas nie było także matury, która wypadałaby w roku szkolnym 1969/1970, jako że nauka w liceum nie została skrócona i trwała nadal 4 lata w klasach od I do IV. Nasi młodsi koledzy kończyli więc czwartą klasę licealną dopiero w roku szkolnym 1970/1971. Miało to dla nas raczej znaczenie psychologiczne; wprowadzało strach, że nie można powtarzać klasy, że nie można nie zdać matury. Słyszeliśmy to od wszystkich nauczycieli. Ponadto czuliśmy się trochę jak niedouczeni, jak epigoni, po nas dopiero miało rozpocząć się prawdziwe nauczanie. Z tych kompleksów po latach całkowicie wyprowadziła mnie moja córka Natalia, która kończyła naukę systemem ,,szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum”, pytaniami: skąd ty mamo to wszystko wiesz? ,,Z Liceum w Michałowie” – zawsze jej odpowiadałam i nadal odpowiadam.

Wychowawca kl. XI B Janusz Pikuliński z maturzystkami, 7 czerwca 1969 r. Od lewej: Teresa Jabłońska, Janusz Pikuliński, Ludmiła Popławska; poniżej Walentyna Kazimierczyk, Maria Bielska.

piątek, 28 lipca 2017

30 lat pracy w LO wspomina pani Irena Przyłożyńska

Kiedy przyszłam do pracy w Liceum Ogólnokształcącym w Michałowie w 1977 roku, Pan Nos był Dyrektorem Gminnym, Pani Woźniewska była zastępcą Dyrektora Gminnego, Pani Borowska zajmowała się sprawami Szkoły Podstawowej, a Pan Sokołowski dbał o sprawy Liceum. Był to bardzo dobry zespół dyrektorski. Także zespół nauczycieli w szkole podstawowej i w liceum był bardzo zgrany. Nauczyciele spędzali w szkole i ze sobą bardzo dużo czasu, dobrze rozumieli się na radach pedagogicznych i współpracowali na przerwach. W tamtych czasach dyrektorzy byli na przerwach w pokoju nauczycielskim razem z nauczycielami. Tam poruszało się różne problemy związane z nauką i sprawy wychowawcze i w ogóle dużo się rozmawiało. Na radach pedagogicznych mówiło się o kształcenie i o wychowaniu, ale także o opiece nad uczniami. Organizacja pracy była bardzo dobra. Kiedy jakiś nauczyciel szedł na zwolnienie lekarskie i trzeba było go zastąpić, zaraz pojawiał się rozpisany grafik zastępstw. 



niedziela, 23 lipca 2017

Stare fotografie


Fotografie z pierwszych lat Liceum przekazane przez Panią Larysę Kardasz (Hutnik) rocznik 1953.


Grupa uczniów klasy X z nauczycielką Eulalią Bałazy - Stasiewicz. 
Koniec roku szkolnego 1952.

Absolwentka i nauczycielka - o liceum pisze Pani Nina Hajduczenia

Mój udział w historii Liceum Ogólnokształcącego w Michałowie był dwukrotny i w podwójnej roli. W latach 1962-1966 byłam uczennicą LO, natomiast w okresie 1979-2001 pracowałam jako nauczyciel historii i WOS.

W 1962 r. po zdaniu egzaminów wstępnych (wtedy takie były – pisemne i ustne) zostałam uczennicą klasy ósmej. W tamtych czasach klasami licealnymi były: 8-ma, 9-ta, 10-ta i 11-ta. W czasie mojej czteroletniej nauki zmieniło się trzech dyrektorów. Byli to kolejno panowie Władysław Chomicz, Józef Rzepecki i Bazyli Niedźwiecki.  

Uczennice klasy ósmej. Pani Nina Hajduczenia pierwsza z lewej.

wtorek, 18 lipca 2017

Moje Liceum - wspomina Krzysztof Korotkich

Z pewnością nie mógłbym tak łatwo powiedzieć o swojej podstawówce, że „moja”, że chętnie wspominam, ze zdziwieniem zaś zauważam, jak z czasem krystalizuje się pamięć związana z czteroletnią edukacją w Liceum Ogólnokształcącym w Michałowie. I wcale nie znikają obrazy trudnych momentów, nie idealizuje się sielski czas młodości, ale kojący dystans pozwala na nowo docenić i ponazywać to, co się wyniosło z dobrej wiejskiej szkoły. Wiele razy zdarzało nam się iść do niej, albo z niej wracać, osiem kilometrów pieszo, gdy nie dojechał kapryśny autobus PKS. A wiosną chętnie dojeżdżałem rowerem, co się stało szczególnym hobby na lata.

Niełatwo z tak długiego okresu wybrać jedno wspomnienie, aby stało się reprezentatywnym opisem szkoły, próbą stworzenia miarodajnego wrażenia całości licznych i ważnych, bo budujących tożsamość młodego człowieka, doświadczeń.


wtorek, 13 czerwca 2017

Pan Mieczysław Gawieńczyk - dwa wspomnieniowe zdjęcia

Pan Mieczysław Gawieńczyk - absolwent LO z roku 1967 przesłał nam dwa zdjęcia.




Jedno z roku 1971 z kolegą klasy, a potem wieloletnim nauczycielem LO,
Panem Czesławem Barszczewskim (po lewej). 


Se vi parolas Esperanton?

Czy mówię w języku Esperanto? Niestety, już sporo zapomniałam, ale w czasach liceum byłam przewodniczącą Koła Esperantystów, które prężnie działało pod czujnym okiem pani profesor Teresy Laskowskiej.
Wieczorek Esperanto w szkole

wtorek, 16 maja 2017

Sum Różowy nr 17 z 2008 roku

Gazetka Szkolna z lutego 2008 roku dużo miejsca poświęca tematowi miłości, a to z okazji Dnia Św. Walentego. W związku z tym mamy ankiety na ten temat wśród uczniów i młodzieży oraz wspomnienia pani Anny Gobiec, absolwentki LO.  W numerze także o wizycie TVP w LO i o podróży życia jednej z nauczycielek. 

Zapraszam do lektury tej oryginalnej kroniki życia LO z roku 2008.


niedziela, 19 marca 2017

Studniówka w czasach godziny milicyjnej

O blogu dowiedziałam się od Jarka Worobiczuka. Podobnie jak Jarek czytając wspomnienia łezka w oku się zakręciła. Muszę przyznać, że język polski nie był moją mocną stroną, tu pozdrawiam Panią profesor Teresę Laskowską, jednak postanowiłam i ja wnieść swoją mała cegiełkę do budowania wspomnień o naszym małym liceum.

Moje wspomnienia będą o studniówce. Tak, tak! W tym roku minęło dokładnie 35 lat od „pamiętnej studniówki” 30.01.1982 roku. Dlaczego pamiętnej? Otóż w tym czasie obowiązywała tzw. godzina milicyjna. Było to ograniczenie w poruszaniu się osób w miejscach publicznych między godzinami 22:00-6:00 na terenie Polski, które obowiązywało w latach 1981-1983.


niedziela, 12 marca 2017

Historia LO widziana oczami Pani Heleny Nos

Swoje lata pracy i dyrektorów liceum wspomina Pani Helena Nos przez wiele lat zajmująca się sekretariatem i księgowością LO w Michałowie. 

W czerwcu 1950 skończyłam naukę w Publicznej Średniej Szkole Zawodowej, a już w sierpniu tego roku zostałam zatrudniona przez dyrektora Antoniego Stasiewicza na stanowisku sekretarki Liceum Ogólnokształcącego w Michałowie. Szkoła znajdowała się wówczas tu, gdzie obecnie mieści się Ośrodek Zdrowia. Po upływie 3 miesięcy pracy, po usamodzielnieniu się jednostki, zostałam księgową.

Zdjęcie z roku 1970. Od lewej: Janina Sokołowska (sekretarka LO), Helena Nos (księgowa LO), Wiera Greś (intendentka w internacie LO)

Nie mogłam pójść do LO, bo byłam córką kułaka.

Pani Leokadia Zambrzycka (Sutryk) urodzona w Kazimierowie chciała po ukończeniu szkoły podstawowej dalszą edukację kontynuować w michałowskim Liceum. Jednak nie było jej dane, bo państwo Zambrzyccy (Józefa i Franciszek) posiadali 24 hektarowe gospodarstwo rolne. Przez władzę ludową byli nazywani ,,kułakami". Nie mając wyboru, z wielkim bólem poszła do szkoły zawodowej. Była jedną z najlepszych uczennic. Ze smutkiem patrzyła na uczniów w LO.


Nie byłem w V klasie - Wspomnienia absolwenta LO Zdzisława Zambrzyckiego

Mimo, że jestem młodszy od pana Zdzisława aż o 18 lat to znamy się od lat. Zdzisław Zambrzycki urodził się w 1935 roku w Kazimierowie. W latach 80-tych, pełniąc wysokie stanowiska rządowe przyjeżdżał do rodzinnej wsi i zawsze spotykał się z sąsiadami. Pomagał rolnikom w załatwianiu kupna maszyn rolniczych. Takie były czasy w socjalizmie. 

Sołoguba, jedź do domu, niech ojciec sprzedaje krowę...

Sołoguba, jedź do domu, niech ojciec sprzedaje krowę i przyjeżdżaj z pieniędzmi do Michałowa. 

- To nie były żarty, jak usłyszałem te słowa od naszego wychowawcy, wspaniałego nauczyciela fizyki pana Wiesława Marciniaka - zaczął wspomnienia z LO w Michalowie kolega z klasy Eugeniusz Sołoguba.