Teraz, kiedy system oświaty znowu ulega zmianie – tym razem poprzez likwidację gimnazjów, które wprowadzono 1 września 1999 roku – może warto wspomnieć, że należałam do uczniów urodzonych w 1951 roku, którzy zdawali maturę w roku 1969. Był to więc ostatni rocznik, który kończył siedmioklasową szkołę podstawową i kontynuował naukę w liceach w klasach VIII-XI lub technikach czy szkołach zawodowych. Zamykaliśmy zatem jedenastoklasowy etap w systemie szkolnictwa w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zostaliśmy przyjęci do liceum na rok szkolny 1965/1966. Po nas, czyli na rok 1966/67, do Liceum już nie przyjmowano, bo dotychczasowa siedmioklasowa szkoła podstawowa została przedłużona o klasę ósmą. Konsekwentnie po nas nie było także matury, która wypadałaby w roku szkolnym 1969/1970, jako że nauka w liceum nie została skrócona i trwała nadal 4 lata w klasach od I do IV. Nasi młodsi koledzy kończyli więc czwartą klasę licealną dopiero w roku szkolnym 1970/1971. Miało to dla nas raczej znaczenie psychologiczne; wprowadzało strach, że nie można powtarzać klasy, że nie można nie zdać matury. Słyszeliśmy to od wszystkich nauczycieli. Ponadto czuliśmy się trochę jak niedouczeni, jak epigoni, po nas dopiero miało rozpocząć się prawdziwe nauczanie. Z tych kompleksów po latach całkowicie wyprowadziła mnie moja córka Natalia, która kończyła naukę systemem ,,szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum”, pytaniami: skąd ty mamo to wszystko wiesz? ,,Z Liceum w Michałowie” – zawsze jej odpowiadałam i nadal odpowiadam.

Wychowawca kl. XI B Janusz Pikuliński z maturzystkami, 7 czerwca 1969 r. Od lewej: Teresa Jabłońska, Janusz Pikuliński, Ludmiła Popławska; poniżej Walentyna Kazimierczyk, Maria Bielska.